Site Overlay

Basen, pływanie, skoki i nurkowanie

Od pierwszych dni swojego życia Synek ma aktywny kontakt z wodą. Wg mnie to dobrze, bo nie przeżywał szoku, kiedy woda lała mu się po twarzy i kiedy niechcący dał nura w wanience.
Poza tym z Mamą bardzo lubimy wodę. Mama nawet bardziej. Spędziła w niej masę czasu pływając i nurkując gdzie się dało.

Dlatego naturalnym dla nas krokiem jest nauka naszego Synka kontaktu z wodą.

Ze względu na nasz klimat mamy niestety bardzo mało możliwości korzystania z wody w jej naturalnych warunkach. Mówię oczywiście o komfortowych warunkach, ponieważ mam totalnie gdzieś potrzebę bycia morsem. Mamy zatem do wyboru: albo jechać tam gdzie woda jest ciepła albo iść na basen. Oczywiście wolę to pierwsze ale ponieważ mieszkamy w Polsce ciężko tu mówić o regularności.

Aby Synek miał regularny kontakt z wodą chodzimy a raczej Mama chodzi z nim na basen.

Basen ma swoje plusy i minusy. Oczywistym plusem jest jego dostępność a minusem są jego warunki higieniczne. Istnieje też szansa spotkania w basenowej wodzie czegoś, przy czym spis wirusów jakich nosicielem jest przeciętny tajski transwestyta wydaje się zwykłym katarem.

Na szczęście z czystością wody w basenach jest coraz lepiej, ozonowanie wody wypiera chlorowanie, są filtry, uzdatniania, stała kontrola sanepidu, itd. Nie jesteśmy zresztą typem rodziców, którzy zamartwiają się na zapas. Do tej pory nie było żadnych problemów. Jeśli pojawią się problemy zmienimy basen.

Jeżeli są takie możliwości to bardzo polecam szkołę pływania dla niemowląt. Którą wybrać? Jest ich kilka i najlepiej porozmawiać z rodzicami, którzy już tam chodzą. Zajęcia są dopasowane odpowiednio do wieku. Jeśli miałbym je oceniać to uważam, że jest to rewelacyjny sposób na naukę koordynacji ruchowej, poczucia bezpieczeństwa, oswajania się z wodą i swoimi możliwościami w jednym.

Pierwszy raz Synek poszedł na takie zajęcia, kiedy miał 3 miesiące. Teraz chodzi tam co tydzień. Od samego początku zajęcia były prowadzone razem z rodzicami. To super, bo wzmacniają u dzieci poczucie bezpieczeństwa. Zajęcia są bardzo rozwojowe ale najważniejsze jest to, że oswajają z wodą. Dzięki temu już paromiesięczne dzieciaki wiedzą, że woda ich nie rozpuści. Wszystko jest ok.

Dzisiaj Synek [17M] sam skacze do wody i pływa w założonym kierunku (oczywiście w rękawkach).

Zuch z niego!