Site Overlay

Basenowa dyskusja

Ciekawa dyskusja miała miejsce dziś na forum babyboom.pl.

Uczestnikami były głównie mamy chcące dowiedzieć się czy chodzenie na basen jest dobre dla małego lub bardzo małego dziecka. No i ja.

W takim przypadku grupa była podzielona na dwa klarowne obozy – za i przeciw basenom.
Właściwie dyskusja stała się o tyle wg. ciekawa, że dotyczyła w pewnym momencie zagadnienia związanego w ogóle z bezpieczeństwem.

Z jednego wpisu wynikało, że jest więcej szkód niż korzyści, ponieważ między innymi skoro małe dzieci i tak nie umieją pływać to mogą lekceważyć zagrożenie związane z wodą.

Czyli reasumując, jeśli nasze dziecko będzie się czegoś bało to nie zrobi tego.
Bardzo słuszne myślenie i wiele osób się z tym zgodzi. Np. jeśli dziecko będzie bało się ognia to bardzo prawdopodobne, że do nie go nie wejdzie.

Zdałem sobie wtedy sprawę, że naszego Synka staramy się uczyć zachowań w danej sytuacji.

Podam przykład.
Nasz Synek zaczął chodzić jak miał 10 miesięcy, czyli chodzi teraz od jakiś 7 miesięcy.

Nauczyliśmy go, że może chodzić sam po chodniku (w towarzystwie dorosłego) ale po jakiejkolwiek ulicy musi iść ‚za rękę’. Pomimo tego, że umie chodzić i nauczyliśmy go zatrzymywania się przed ulicą nigdy nie zostawilibyśmy go na chodniku czy ulicy samego ponieważ, co oczywiste, jest to tam raczej niebezpieczne.

Uczymy go nawyków.

Z wodą jest u nas podobnie, to że lubi się kąpać w wodzie, nie oznacza, że do niej wskoczy jak ją tylko zobaczy, ponieważ między innymi nauczył się, że wodzie jest tylko z rodzicami. Gdyby jednak miał zamiar wskoczyć to i tak jesteśmy z boku, żeby go odwieść od takiego zamiaru.

Idąc dalej tym tropem, twierdzę, że zaznajamianie z wodą czy ulicą jest bezpieczniejsze niż unikanie kontaktu z nią.

PS. czytaliście już nową opinię o plecakach dla mam?