Site Overlay

Sposób na przeziębienie

Wcześniej pisałem już o katarze.
Katar często towarzyszy przeziębieniu, podczas którego występuje stan podgorączkowy. Do tej pory udawało nam się walczyć z przeziębieniem domowymi sposobami.

Niedawno Synek nam się przeziębił. Zaciągnęliśmy go na długi świąteczny spacer. Było zimno a on miał zdjęte rękawiczki. Bardzo mu zmarzły rączki. Przy okazji nie zauważyliśmy, że posikał się na wylot. Niestety to wszystko nasza wina.

Ciekawe jest to, że po codziennym spaniu na dworzu Synek jest cały cieplutki, ma zdrowe rumieńce i nigdy jeszcze od tego się nie przeziębił. A tu jeden niefortunny spacer i tak go załatwiliśmy. Ech ci rodzice.

Następnego wieczora miał już 38′C i przelewał się przez ręce. Noc oczywiście niespokojna. Na szczęście tego i przez następnych parę dni sam z siebie bardzo ale to bardzo dużo pił. Wszyscy wiedzą, że częste picie jest ważne. My dajemy Synkowi wtedy ciepłą lipę do picia. Lipa rozgrzewa.

Znów pojawił się spływający, dopiero co wyleczony, katar. Na nowo w użyciu Frida. Zaraz za karatem zjawił się suchy kaszel. Na ogół przy uporczywym kaszlu chodzimy do lekarza na osłuchanie. Chcemy się upewnić, że nic mu nie zalega w oskrzelach czy płucach. Tak było i tym razem.

Oczywiście lekarz nie byłby sobą gdyby nie przygotował całej listy leków. Uznał, że to wirus, przepisał syrop prawoślazowy na kaszel + coś tam na nie wiadomo co. Syrop kupiliśmy najprostszy jaki się da, kosztował grosze. Okazało się, że Synek ma chyba na to uczulenie bo podczas dziennej drzemki dostał takiego ataku kaszlu, że nie mógł spać. Następnego dnia to samo.

Odstawiliśmy wszystko i wróciliśmy do naszych sprawdzonych domowych sposobów.

Czyli do odciągania kataru Fridą. Codziennie mega dużo picia. Często w takich sytuacjach stosujemy właśnie lipę. Dobry jest też napar z czarnego bzu.

W ciągu dnia obowiązkowy rosół z kury, ewentualnie z dodatkiem wołowiny. Świetnie sprawdza się dodanie dużej ilości natki pietruszki (zawiera dużo naturalnej witaminy C).

Na noc po myciu smaruję mu klatkę i plecy olejkiem i spirytusem kamforowym. To dobrze rozgrzewa i zdziwiło mnie, gdy lekarz skrzywił się jak to usłyszał. Powiedział, że dużo dzieci ma na to uczulenie i, że w ogóle to nie jest konieczne. Zupełnie nie kapuję dlaczego wg niego rozgrzewanie przy przeziębieniu nie jest ważne.

No cóż. U nas działa to świetnie i akurat na to nigdy nie było żadnego uczulenia. Synek to uwielbia i sam pokazuje po myciu, że jeszcze trzeba go natrzeć.

Smaruję mu też skronie, czoło i za uszami maścią kamforową. Zakładamy czapkę na noc, ciepło ubieramy i do łóżka. Katar zaczyna spływać i w nocy jest czyszczenie nosa. Czasami w nocy, niedaleko łóżka Synka zostawiamy też w podgrzewaczu rozpuszczony w wodzie olejek eukaliptusowy lub mentolowy.

Na ogół po dwóch dobach czegoś takiego jest znaczna poprawa. Temperatura mija i obchodzimy się bez jakiś strasznych leków. Nie dajemy synkowi nawet witaminy C (w leku). Bardzo wierzymy w tzw. babcine metody. Kiedyś to działało i u nas też świetnie się sprawdza. Do tego mobilizuje organizm do walki.

Dajcie znać, jeśli macie własne, dobre i sprawdzone domowe metody leczenia przeziębienia.
Życzymy dużo zdrowia
Tata, Mama i Synek