Site Overlay

Temat okołobasenowy, czyli nagość w męskiej szatni

Po pierwsze uzbierało się parę ‚basenowych’ wpisów i dlatego postanowiłem, że pogrupuję je w osobną kategorię:
Basenowe historie.
Temat basenowy jest dla mnie na tyle fajny, że pewnie jeszcze nie raz niego wrócę.

A teraz basen ‚od kuchni’, czyli krępujące sytuacje w męskiej przebieralni.

Ponieważ ostatnio miałem szansę być parę razy z Synkiem na basenie zauważyłem ciekawą rzecz związaną z męską szatnią. Wcześniej jakoś nie zastanawiałem się nad sprawą nagości w męskiej szatni. Ponieważ tym razem było sporo tatusiów ze swoimi dziećmi, moją uwagę zwróciły pytania paroletniego chłopaczka kierowane do swojego taty.

Dla ciekawych męska szatnia ma zwykłe szafki na kluczyk, ławeczki do przebierania i takie enklawy podobne do przymierzalni w sklepie odzieżowym. Oznacza to, że można się tam zaszyć, zasłonić kurtyną i odizolować od otoczenia.

Powiem szczerze, że wcześniej nie zauważyłem nawet, że to w ogóle tam jest. Do czasu, kiedy wspomniany tata najpierw przebrał swojego chłopaczka, a później cicho czmychnął za kurtynę zdjąć nachy. W szatni było sporo osób i nikt by nawet tego nie zauważył, gdyby nie jego synek, który krzyknął:
– Tata, gdzie idziesz?
Ponieważ krzyknął dość głośno, wokół zrobiło się cicho i dość ciekawie. Jego tata odpowiedział, że poszedł przebrać się.

Jego synek długo nie czekając krzyknął:
– Ale nikt się tam nie przebiera, wszyscy są tu!
Dla jego taty musiało to być jedno z bardziej żenujących doświadczeń bo po wyjściu z przebieralni zgarnął dzieciaka i wypadł na zewnątrz.

Piszę o tym dlatego, że jednak część stara się traktować temat nagości dość naturalnie. Szczególnie jeśli chodzi o uczenie takich sytuacji swoje dzieci. A mówimy przecież o panach w męskiej szatni.

Jest jednak coś na rzeczy w tym temacie, ponieważ kiedy indziej przyszedł tata z kilkuletnią córeczką. Córeczka widocznie była przyzwyczajona do widoku taty na golasa i bardziej jej uwagę zwrócił ptaszek małego chłopczyka niż dorosłych panów.

Zauważalne było jednak, że coś jest nie tak. Większość nagich panów szybko się zmyła a nawet ktoś coś szepnął ojcu dziewczynki. Opowiadałem później tę historię znajomym ojcom i jeden z nich przyznał, że kiedyś w podobnej sytuacji, był tak bardzo skrępowany, że szybko wyszedł z szatni.

Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że podobne sytuacje w ogóle nie występują w damskich szatniach. Może się mylę i któraś z mam jest w stanie coś powiedzieć na ten temat.

Generalnie okazuje się, że niewiele ojców o tym wspomina ale kiedy przyjdzie co do czego, temat nagości własnej (męskiej) płci jest dość krępujący. Takie zachowanie jest później przekazywane dzieciom. Sprawa jest o tyle ciekawa, że właściwie nikt o tym nie mówi i cały temat jest gdzieś w edukacji pomijany. Pamiętam, że u nas w rodzinie też nigdy nie rozmawiało się na takie tematy.

Rozmawiałem o tym z kolegami ojcami i jeden z nich przyznał, że też mocno improwizuje, kiedy synek np. podczas wspólnej kąpieli złapie go za siusiaka. Łapie bo dzieciak jest ciekawy ale z drugiej strony ciężko na to pozwalać i udawać, że to jest to samo co np. ręka. Czyli dziecko i tak uczy się, że siusiaki (nawet w męskiej przebieralni) to coś wstydliwego i tak już chyba pozostanie.

Ciekaw jestem jak inni sobie z tym radzą i czy w ogóle jest to coś o nad czym warto się zastanawiać.
PS. polecam zajrzeć na nowy post o plecakach dla taty i mamy.