Site Overlay

Nazywam się „Ja sam”

Synek [2L10M] właśnie taki przechodzi etap. Wszystko chce robić sam. Nie ukrywam, że napawa mnie to wielką dumą. Wydaje mi się, że właśnie ku temu powinna zmierzać edukacja dzieci. Szykujemy je przecież do radzenia sobie w życiu. „Ja sam” jest często padającą dziś uwagą z jego strony. Ja sam naleję, ja sam wejdę, ja sam przyniosę, nałożę, pomaluję, wycisnę, naleję…

Czasami wydaje mi się, że momentami dość mocno popuszczamy cugle swobody. A może nie? Bo z drugiej strony jeżeli drzwi nie otwiera się coraz szerzej, to jak nauczyć dziecko wyglądania przez nie na świat? Upadki, otarcia, porażki są jego częścią. Ważne jest jakie wnioski i nauki się z nich wyciąga. Właśnie dlatego wydaje mi się, że to jednak słuszne podejście.

Włos mi się jeży na głowie gdy słucham tych wszystkich zakazów padających np. na placach zabaw. „Nie biegaj”, „Nie ruszaj”, Nie wchodź tam, bo się ubrudzisz”! Co więcej nie rozumiem tego. Dlaczego dziecko ma nie biegać na placu zabaw? To po cholerę tam w ogóle chodzić. Przecież on jest do biegania!

To tak jakby wysłać kogoś sportowym superautem na tor wyścigowy i powiedzieć: „Tylko nie jeździj szybko, bo ci się silnik zagrzeje”. Przecież ludzie tam jeżdżą właśnie po to by poszaleć!
No właśnie, tu trzeba zastanowić się nad tym chwilę.

Nie mówię, że dzieci trzeba puszczać zupełnie samopas. Ani zakazy ani z drugiej strony całkowita obojętność nie są dobre. Trzeba to wszystko po prostu wypośrodkować. Dlatego trzeba być czujnym obserwatorem i pozwalać na tyle, żeby było bezpiecznie ale jednocześnie, żeby cały czas stawiać ten mały kroczek do przodu.

Są miejsca specjalnie dedykowane do mniej lub bardziej kontrolowanego szaleństwa. Może to być plac zabaw, tor wyścigowy czy dom uciech. Są to miejsca specjalnie przygotowane do tego by poużywać sobie do woli. Jest to nawet wskazane i takiej reakcji oczekuje się od uczestników. W innych okolicznościach wszystkie powyższe aktywności mogą być albo niebezpieczne albo przynajmniej nie na miejscu.

Pozwalajmy zatem swoim dzieciom poszaleć na tyle na ile pozwalają okoliczności. Niech włażą, biegają, skaczą, przewracają i czołgają się. Wszystko w imię ich zdrowego rozwoju. Polecam też blog dla uczniów gim1.polkowice.pl.