Site Overlay

Podróż samochodem z małym dzieckiem, czyli poradnik survivalowca

Akurat jestem bardzo na bieżąco z tym tematem więc mogę śmiało powiedzieć co przydaje się w podróży samochodem z małym dzieckiem. Wypróbowane na półroczniaku i trzylatku. Można westchnąć i stwierdzić, że kiedyś było łatwiej. Cały tył samochodu wykładało się jakimś legowiskiem, rozrzucało się gry, komiksy, zasypywało dzieci cukierkami i nawet najdalsza podróż nie była tak męcząca dla dzieci (znaczy dla rodziców). Dziś najlepszym rozwiązaniem jest gdy dziecko w podróży… śpi. Kiedy nie śpi trzeba pogodzić się z dość częstymi postojami. Dlatego część rodziców decyduje się na podróże nocne. Dzieci trzeba umyć, ubrać w piżamy, dla siebie zabrać tonę kawy oraz „nakręcaczy” i można zacząć cieszyć się długimi godzinami spokojnej jazdy. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy. Plusy są oczywiste – my jedziemy, dzieci śpią. Największym dla mnie minusem jest jednak zmarnowany następny dzień. Mimo to, jeżeli tylko da się, wybieramy podróże nocne. W tym sezonie (2010) z dziećmi przejechaliśmy samochodem na różne wyjazdy wakacyjne ok. 2000km, co przy półroczniaku może być nie lada wyzwaniem. Wszystko w ciągu dnia. Aby było fajnie na porę wyjazdu można wybrać moment, kiedy dziecko ma (jeśli ma) swoją porę drzemki. W ten sposób udawało nam się przejechać jakieś 2 – 2,5 h na raz. Proponuję wtedy jechać i nie tracić czasu na własne siku, zatrzymywanie się po batonika, tankowanie i inne rzeczy, na które później, kiedy dzieci się obudzą będzie lepsza okazja 🙂 Aha no i ważna rzecz – na ogół jeździliśmy poza głównymi drogami. Są o wiele ciekawsze, więcej się dzieje i praktycznie wszędzie można się zatrzymać. Główne drogi i autostrady mimo iż szybsze są strasznie monotonne. Poza tym po przejechaniu 30 km autostradą (w Polsce) staliśmy ok. 40 minut w cztero-kilometrowym korku do bramek wyjazdowych. Wątpliwa frajda ze znudzonymi dziećmi na pokładzie 🙂 W zależności od wieku dziecka w podróży samochodowej może przydać się: ubranie na zmianę (w razie awarii) dużo picia – najlepiej mało słodkie, ale może być różnorodne jedzenie i przekąski – duuużo! chrupki, wafle, pokrojone owoce, krótko mówiąc zapychacze bo to na pewno je (dzieci) zajmie na jakiś czas coś do zakrycia okien przed słońcem – koc, ręcznik, samochodowe zasłonki na okna wszelkie podręczne środki czystości – pieluchy, chusteczki suche i mokre, mydło, woda do mycia, żel antybakteryjny zapasowy kocyk do przykrycia ‚banan’ – poduszka, u nas w wydaniu pluszowym, którą zakłada się na głowę, żeby nie latała na zakrętach oczywiście apteczka, tuningowana pod dziecko To są najważniejsze „techniczne przybory” małego podróżnika. Jeżeli natomiast chodzi o zabawianie podczas podróży to: dla starszych dzieci warto zabrać ulubione słuchowisko gdy wyczujemy, że dziecko nudzi się można wspólnie śpiewać piosenki trzeba ruszyć mózgownicą i wciągać dzieci w gry słowne, zgadywanki dobre jest odwrócenie dziecka uwagi i zaangażowanie go w jakąś prostą zabawę typu policzmy ile krów jest za oknem, itd dla młodszych dzieci dobrze mieć pozawieszane w zasięgu ręki „przykuwacze uwagi” – coś szeleszczącego, smoczki, gryzaczki. Powyższe nie dotyczą samochodów z DVD 🙂 Na koniec typowe pytanie, które pada po pierwszych 6 minutach jazdy: – Tato, daleto jesce? Na pewno potrzeba tu brutalnej szczerości. Nigdy nie mówcie, że jest już niedaleko kiedy wiadomo, że przed nami 400km i jakieś pół dnia jazdy. Korzyść jest chwilowa a po niej okazuje się co to znaczy ciężkie życie. Generalnie miło wspominam nasze podróże i wiem, że będziemy starali się przyzwyczajać do nich dzieci. Jeżeli macie inne pomysły na dziecko w podróży samochodowej, chętnie o nich usłyszę. Podziel się nimi w komentarzach. Zapraszam też do recenzji o plecakach dla taty.